Urojenia spychaja w przepasc nas
Pelzam po dnie odbijam sie od scian
Dni kochanie nie latwych nadszedl czas
Pelzaj po mnie nie czuja cieazaru nas
Daj z siebie cos czego mi nigdy dosc
Wnikaj az kochanie w ciala katatonie
Brzmi banalnie wyssnay z palca strach
Lecz w twej glowie co z Ciebie wyssie ja
To dam o czym to rade dasz no kto?
Wnikaj az kochanie w ciala katatonie
Wnikaj az stracisz oddech w jutra anhedonie
Wkoncu daj z siebie cos czego mi nigdy dosc
No to daj z siebie cos czego mi nigdy dosc
Wnikaj az kochanie w ciala katatonie
Wnikaj az stracisz oddech w jutra anhedonie
A strong comment here is specific: the phrase you keep hearing, the mood you come back for, or the reason this song stays in rotation.
Sign in to post the first listener note. Reporting stays open to everyone.